Dzień w SPA – inwestycja w siebie czy strata pieniędzy?

napisane przez Natalia Kaliska

Za pieniądze szczęścia nie kupisz, ale kupisz masaż i manicure, a to właściwie to samo.
W imię tej myśli w dniu wczorajszym, z bliską mi osobą, udaliśmy się na seans upiększający do SPA. Na początku od razu przyznam, że nigdy nie byłam wielką fanką wydawania pieniędzy na podobne zabiegi – zawsze wydawało mi się to stratą kasy. Masaż za 2 stówy? Godzina i po wszystkim? Wolę za te pieniądze kupić sobie sukienkę, którą będę nosić latami lub bilet lotniczy i mieć wspomnienia na zawsze! Za pewne nie tylko ja myślę w ten sposób. Niestety, rok 2020, z wiadomych względów, nie umożliwił mi zbyt wielu sposobów na umilanie wolnego czasu, a co dopiero na podróże (szał zakupowy w centrum handlowym z resztą też). Zaczęłam więc zwiedzać Polskę, a w tym okoliczne centra odnowy biologicznej. Dzisiaj więc parę słów o nich:

1. Hotel Bonifacio
Gdzie: Sochocin, ok. 1h od Warszawy
Cena pakietu: 1180 zł (pokój 2-osobowy)

Pierwszym miejscem, do którego się wybrałam był Hotel Bonifacio. Dobre oceny, wygląda dość fancy – myślę sobie „czemu nie!”. Nasz dwudniowy pakiet nazywał się „Doppio Belli” – swoją drogą moi znajomi Włosi właśnie stwierdzili, że ta nazwa brzmi źle i nie da się jej ładnie przetłumaczyć, więc jakby… zanim wymyślicie nazwę w innym języku to może warto się upewnić, że jest poprawna, nie? Ta sama refleksja łapie mnie za każdym razem, gdy widzę angielskie podpisy pod zdjęciami moich znajomych z soczystą literówką (albo i nawet paroma). Just sayin… W KAŻDYM RAZIE pakiet obejmował śniadanie, kolację (miała być, cytuję, „przy świecach”, ale nic takiego niestety na oczy nie widziałam), butelkę prosecco w pokoju (malutką jak się okazało), oczywiście dostęp do strefy wellness oraz „romantyczny rytuał dla par”. Wspomniany rytuał miał obejmować: „aromatyczny peeling całego ciała w pokoju zabiegowym, intymny rytuał SPA w łaźni błotnej dający poczucie dogłębnej regeneracji i nawilżenia ciała oraz odprężającą, wyciszająca i rozluźniająca mięśnie kąpiel w jacuzzi solankowym z dodatkowym efektem odżywionej i nawilżonej skóry”. Kurczę, niech ktoś otworzy okno, bo robi się gorrrąco! No nie… niestety nie. Z bólem serca musze przyznać, że dział marketingu hotelu Bonifacio cechuje się znacznie wyższym poziomem niż same usługi, które reklamuje. O ile moje poczucie czasu mnie nie myli, peeling trwał jedynie z 15 minut i nie był tak relaksujący jak sobie wyobrażałam – pani tarła o moje ciało niczym papierem ściernym o deskę. Następnie przyszła kolej na łaźnię błotną. Pomijając fakt, że mieliśmy na sobie jedynie bieliznę kosmetyczną, a co chwilę ktoś wpadał z zapytaniem „JAK TAM?” (podczas gdy np. wcieraliśmy sobie właśnie wzajemnie błoto w pośladki), to przyznam, że ta część była naprawdę super. Dostaliśmy glinki o przeróżnych kolorach, z instrukcjami na jakie części ciała należy je wsmarowywać i było z tym dużo zabawy. Później, wyglądając jak różnokolorowe posągi, odpoczywaliśmy na nagrzanych, kamiennych stołach, otoczeni parą wodną i relaksującymi barwami świateł. Na końcu poproszono nas o wejście do solankowego jacuzzi, na które od początku czekaliśmy pełni ekscytacji. Niestety nic ani słonego ani leczniczego nie wydawało nam się znajdować w tej wodzie. Poza faktem, że mieliśmy całe pomieszczenie, wraz z przyjemnymi leżankami tylko dla siebie, nic specjalnego w tym niestety nie było. Aczkolwiek, kto wie – może nasza skóra rzeczywiście potajemnie stała się „odżywiona i nawilżona” a nasze mięśnie „wyciszone i rozluźnione”. Jednakże, żeby było jasne – wcale nie uważam tego wyjazdu za stracony. Przyznam, że jedzenie było pyszne, a kompleks basenowo-saunowy dość rozbudowany. Jakby na to nie patrzeć, to na pewno były przyjemne, relaksujące doświadczenia (może poza peelingiem…) i warto odwiedzać takie miejsca, chociażby po to by przerwać codzienną rutynę i oderwać się od wiru pracy i obowiązków. Jedyne co bym zmieniła to cena pakietu – zdecydowanie zbyt wysoka jak na otrzymany standard.

2. Samui SPA
Gdzie: Warszawa, hotel Novotel Airport (Ochota)
Cena: 660 zł (pakiet dla 2 osób)

Naszym kolejnym wyborem (byliśmy tam dosłownie wczoraj) było Samui SPA, na warszawskiej Ochocie. Dlaczego akurat tam? Szczerze powiedziawszy mieliśmy po prostu do wykorzystania voucher na popołudnie w SPA od wyjątkowyprezent.pl. Nasza sesja zabiegów miała obejmować: „konsultacje z kosmetologiem” (czy Pani recepcjonistka pytająca o wybór zabiegów to miało być to?), „masaż tajski, indonezyjski lub tajski mix masaży, wybrany zabieg na twarz: optymalne oczyszczanie, nawilżający lub czekoladowe marzenie oraz do wyboru manicure lub peeling całego ciała (czekoladowy,kawowy lub kokosowy).” Seans rozpoczął się masażem – osobiście wybrałam mix. Po doświadczeniu prawdziwego tajskiego masażu na Phuket szczerze powiedziawszy bałam się zamawiać go ponownie. Dla niewtajemniczonych – nie jest to relaksujący typ masażu. Panie z całej siły, uciskają, wbijają palce, łokcie, stopy, strzykają kośćmi w całym ciele i wykręcają znienacka kręgosłupy. Oczywiście każdemu polecam takie przeżycie, na pewno wiele osób jest fanami i przyznam, że ma to swój urok, ale preferuję jednak delikatniejsze zabiegi. Masaż indonezyjski natomiast, Pani recepcjonistka określiła jako „mocno relaksujący, naprawdę delikatny, to jest raczej takie głaskanie”. Nie za to kurczę płace!—pomyślałam—i wybrałam mix. I tutaj musze przyznać, że był to masaż wykonany na naprawdę wysokim poziomie. Masażystki ponoć pochodzą z Bali i rzeczywiście znają się na rzeczy. Wymasowały wielokrotnie każdą cześć ciała i zredukowały napięcie w sposób konkretny, ale nie bolesny. Przyznam, że były oczywiście momenty, które sprawiały mi ból, ale był to ból potrzebny, przyjemny i do wytrzymania. Z zabiegów na twarz wybrałam rytuał oczyszczający – wykonano mi peeling kawitacyjny – coś czego chciałam spróbować już od dłuższego czasu, więc bardzo się cieszę. Po peelingu na moją twarz została również nałożona masa kremów kojących oraz maska oczyszczająca. Całość zabiegu trwała co najmniej godzinę. Przy kolejnym wyborze okazało się niestety, że nie ma szans na manicure – podobno trzeba było wcześniej to zaznaczyć (nie mam pojęcia niby gdzie i kiedy), ale mi to na szczęście nie przeszkadzało. Wybrałam więc peeling kokosowy (uwielbiam kokosy nad życie) i kurczę to był właśnie peeling, którego oczekiwałam również w Bonifacio. Relaksujący, delikatny, spokojny, długi i staranny. Co tu więcej mówić – po prostu polecam każdemu to miejsce. Stosunek ceny do jakości również jak najbardziej w porządku.

I tak właśnie rozpoczyna się moja przygoda z centrami odnowy biologicznej. Rozpoczęła się właściwie dopiero w lutym bieżącego roku, podczas pobytu w Tajlandii – niestety udało mi się tam wybrać tylko na jeden masaż, który opisałam po krótce powyżej. Otóż, w Tajlandii byłam tuż przed koronawirusowym lockdown’em, więc wejście do jakiegokolwiek gabinetu napawało nas niepewnością i lekkim strachem. Z perspektywy czasu jednak żałuję, że nie odważyłam się pójść ponownie. O wyjeździe do Tajlandii napisze oczywiście więcej już niedługo. W najbliższym czasie natomiast, planuję kolejny SPA-wypad, tym razem z przyjaciółkami. Nie jesteśmy jeszcze zdecydowane gdzie jedziemy, ale jedziemy na pewno i myślę, że możecie spodziewać się wpisu z recenzją prędzej niż później. Chcielibyście?

PRZECZYTAJ TAKŻE

4 komentarze

Weronika 15 września 2020 - 19:09

Wpis idealny dla mnie-właśnie chcę się wybrać z siostrą na taki wypad do spa i mam nadzieję, że nie trafię na taki peeling jak Ty 😀 Więc recenzja wypadu z przyjaciółkami bardzo mile widziana 🙂

Natalia Kaliska 23 września 2020 - 19:13

Udanych zabiegów życzę, dziewczyny!

Patrycja 15 listopada 2020 - 22:02

Bardzo potrzebny wpis – ofert jest mnóstwo, wiec opinie z pierwszej ręki są zawsze w cenie. Od siebie mogę polecić hotel Radisson Blu w Zakopanem – wart swoich czterech gwiazdek, cały obiekt jest bardzo elegancki, jedzenie i basen świetny, a i strefę SPA mogę polecić :). Wybierz się tam koniecznie i daj znać co o nim myślisz!

Natalia Kaliska 16 listopada 2020 - 09:28

Patrycja, dzięki również za cenną opinię! Słyszałam dobre opinie o tym hotelu – teraz z jeszcze większą chęcią się tam wybiorę!

Zostaw komentarz